Zmiany w systemie refundacji wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie wprowadzonymi do Ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych i Ustawy z dnia 4 listopada 2016 r. o wsparciu kobiet w ciąży i rodzin "Za życiem" mogą budzić pewne kontrowersje. 

Wprowadzone rozwiązania mogą pogłębiać podziały pomiędzy pacjentami chorującymi na cukrzycę. Przy tej samej chorobie jedni mają prawo do refundacji sensorów CGM w ściśle określonej liczbie, inni bez limitu, a jeszcze inni nie mają tego prawa wcale, tylko i wyłącznie z racji swojego wieku. Jedni bez problemu skonsultują się z okulistą lub nefrologiem, inni będą czekać na wizytę miesiącami albo będą musieli za konsultację zapłacić. Problem w tym, że konsultacje okulistyczne, nefrologiczne czy kardiologiczne, których wymagają diabetycy, zwykle wiążą się z koniecznością wykonania szeregu dodatkowych badań, co znacznie zawyża koszt prywatnej wizyty. Stąd wielu pacjentów może z nich skorzystać tylko w ramach NFZ. A tutaj problemem są kolejki.

O komentarz do zmian w refundacji poprosiliśmy prof. Ewę Pańkowską z Instytutu Diabetologii w Warszawie.

Diabetyk24: Pani Profesor, czy w ogóle widzi Pani potrzebę zniesienia limitów ilościowych na wyroby medyczne potrzebne diabetykowi?

P. Prof. Ewa Pańkowska: Wprowadzenie elastycznego podejścia do ilości zużywanych indywidualnie przez pacjenta zestawów infuzyjnych, strzykawek i elektrod do ciągłego monitorowania glikemii to kolejny krok w dostosowaniu zasad refundacji do realnych potrzeb pacjentów. Wprowadzony zapis niewątpliwie ma szereg zalet. Przede wszystkim pacjenci rozpoczynający terapię osobistą pompą insulinową mają wiele problemów natury technicznej z zakładaniem wkłuć i tym samym zużywają ich zdecydowanie więcej niż w kolejnych latach leczenia. Latem, przy wysokich temperaturach otoczenia często odklejają się plastry od wkłuć. Choć trzeba przyznać, że 10 wkłuć na miesiąc zaspakaja potrzeby większości użytkowników pomp.

Zużycie strzykawek łatwo jest obliczyć z uwagi na czas, przez który insulina może być utrzymywana w jednym zbiorniku. W oparciu o szereg badań wiemy dziś, że analog insuliny krótkodziałającej ma takie samo działanie metaboliczne przez 6 dni jak i przez 3 dni utrzymywania w jednym zbiorniku. Tym samym zbiornik z insuliną może być wymieniany raz na 5 - 6 dni, czyli jeden zbiornik może posłużyć przy kolejnej zmianie zestawu infuzyjnego. Dotyczy to szczególnie osób, które mają małe zapotrzebowanie na insulinę np. 10-20 jednostek na dobę.

Czy pacjenci wymieniają pojemniki na insulinę zgodnie ze wskazaniami?

Najczęściej zalecana jest zmiana zbiornika przy wymianie zestawu infuzyjnego, czyli co trzy dni. Dlatego zadaniem po stronie zespołów diabetologicznych jest diagnoza błędów popełnianych przy wymianie zestawów infuzyjnych i napełniania zbiorników z insuliną oraz odpowiednia edukacja pacjentów.

Tym samym uważam, że powinny być przeznaczone większe środki finansowe na edukację, niewątpliwie zwrócą się one w sposób pośredni, chociażby przez racjonalne wykorzystanie elementów zużywanych w leczeniu pompą.

Z codziennej praktyki wiemy również, że bywają wadliwe zestawy infuzyjne, które wymagają reklamacji i wymiany przez producenta czy firmę dystrybuująca sprzęt i nie stanowi to podstawy do zlecenia większej ilości zestawów czy strzykawek przez lekarza. Koszt powinna ponieść firma/dystrybutor sprzętu.

Jak natomiast ocenić zasady refundacji sensorów do ciągłego monitorowania glikemii? Wielu pacjentów obecnie obowiązujące przepisy uważa za bardzo niesprawiedliwe.

System refundacji ciągłego monitorowania glikemii budzi wiele zastrzeżeń i wymaga dalszych zmian, przed wszystkim ze względu na wskazania do stosowania. Wyklucza on bowiem dzieci i osoby młode dorosłe leczone wielokrotnymi wstrzyknięciami. Właśnie te osoby mają wielokrotnie wyższe ryzyko utraty przytomności z powodu hipoglikemii, ta grupa chorych ma bezobjawowe hipoglikemie (nie mylić z trudnością sygnalizacji hipoglikemii, która jest charakterystyczna dla małych dzieci). Monitorowania glikemii nie należy mylić i jednoznacznie wiązać z leczeniem pompą insulinową. Korzystają z niego na całym świecie osoby z cukrzycą typu 1. i typu 2. leczone także lekami doustnymi. Dlaczego więc w Polsce refundację ograniczono tylko do osób na pompach insulinowych? Trudno znaleźć na to racjonalne wytłumaczenie – ekonomiczne, a przede wszystkim nie ma to uzasadnienia medycznego. Na koniec warto zauważyć, że cukrzyca nie kończy się wraz z 26. rokiem życia, dlatego też apeluję nie o rozszerzenie limitu na sprzęt, ale o uwzględnienie w systemie chorych powyżej 26 lat, którzy mają takie samo prawo do refundacji sprzętu i leków potrzebnych w tej nieuleczalnej i przewlekłej chorobie.