Większość osób z cukrzycą typu 1. już na samym początku choroby dowiaduje się, jak zgubne dla ich zdrowia i życia mogą być hiperglikemie. Świadomość przewlekłych powikłań cukrzycy, które w największym stopniu są skutkiem zbyt wysokich poziomów cukru we krwi wcale nie ułatwia życia z tą chorobą, ani też nie mobilizuje do leczenia. U wielu osób bywa powodem lęków i frustracji. Jak emocjonalnie radzić sobie ze stanem, który z jednej strony jest nieunikniony, a z drugiej na pewno nie służy zdrowiu?

- Bez wątpienia cukrzyca typu 1 jest chorobą, która obciąża mocno psychicznie i emocjonalnie tak samego pacjenta, jak i rodziców chorych dzieci. Na co dzień obserwuję zarówno ogromny strach przed niedocukrzeniami, jak i przed przecukrzeniami. Ten pierwszy teoretycznie łatwiej zrozumieć. Boimy się hipoglikemii, bo one mogą doprowadzić do utraty przytomności, czyli realnie zagrozić życiu osoby chorej. Równie silny, niekiedy wręcz paraliżujący, bywa strach przed hiperglikemią, bo ta prowadzi do rozwoju przewlekłych powikłań cukrzycy. Wprawdzie nie zagraża nam tu i teraz, ale każe nam martwić się o przyszłość swoją czy dziecka – mówi diabetolog prof. Ewa Pańkowska z Instytutu Diabetologii w Warszawie.

Hiperglikemia a poczucie winy

Przecukrzenia dla części pacjentów są trudniejsze do zaakceptowania, bo są większą niewiadomą. W przypadku hipoglikemii podajemy glukozę i za 15-20 minut cukier się stabilizuje. Z hiperglikemią walczy się zwykle dłużej i nie zawsze tak skutecznie. Niekiedy podanie dawki korekcyjnej nie przynosi rezultatu, bo problem tkwi w dodatkowej chorobie, w awarii pompy insulinowej czy przenoszonym wkłuciu. Hiperglikemia trwa dłużej, a ponieważ jej skutki są odroczone w czasie to nigdy nie wiemy, czy i jakie „szkody” poczyniła w organizmie.

– Emocje związane z nieprawidłowymi poziomami cukru we krwi są inne w przypadku niedocukrzeń i przecukrzeń. Hiperglikemia często skutkuje poczuciem winy, pacjenci oskarżają się o to, że niedostatecznie zaangażowali się w leczenie, część osób ma trudne do zaakceptowanie poczucie braku sprawczości, braku kontroli nad swoim życiem – mówi prof. Pańkowska. Z jakichś powodów wydaje nam się, że o ile niedocukrzenie to skutek uboczny leczenia insuliną, o tyle przecukrzenia to zawsze „nasza wina”.

Hiperglikemia często skutkuje poczuciem winy, pacjenci oskarżają się o to, że niedostatecznie zaangażowali się w leczenie, część osób ma trudne do zaakceptowanie poczucie braku sprawczości, braku kontroli nad swoim życiem – mówi prof. Pańkowska. Z jakichś powodów wydaje nam się, że o ile niedocukrzenie to skutek uboczny leczenia insuliną, o tyle przecukrzenia to zawsze „nasza wina”.

Tymczasem nie ma pacjentów, którzy by nie doświadczali niedocukrzeń i przecukrzeń. Stany te są wpisane w leczenie cukrzycy. Fakt, że hiperglikemia wpędza w poczucie winy to często efekt straszenia powikłaniami, co teoretycznie powinno mobilizować do leczenia. Jednak z praktyki diabetologów wynika, że motywowanie poprzez strach na dłuższą metę nie działa. - O hiperglikemii należałoby mówić w o oparciu o fakty. Wraz z lekarzem należy przeanalizować zdarzenia, które mogły doprowadzić do przecukrzenia oraz ustalić sposób postępowania, który pozwoli w przyszłości je ograniczyć. Taka konkretna rozmowa sprawia, że pacjent czuje się bezpieczniej i pewniej zarządza cukrzycą – mówi nasz ekspert. Niestety takie podejście do problemu przecukrzeń jest spotykane rzadko. Co więcej, że już samo ustalenie wartości cukru, przy której możemy mówić o przecukrzeniu nastręcza trudności i bywa przyczyną wielu nieporozumień.

Cukier za wysoki, czyli jaki?

O ile nie mamy wątpliwości odnoście tego, gdzie przebiega granica pomiędzy hipoglikemią a normoglikemią, o tyle w przypadku przecukrzeń sprawa nie jest już tak jednoznaczna. Kiedyś za hiperglikemię uważano cukier powyżej 180 mg/dl, co u większości osób jest równoznaczne z przekroczeniem tzw. progu nerkowego (przy glikemii powyżej 180 mg/dl cukier zaczyna przenikać do moczu). Obecnie coraz częściej za hiperglikemią uważane są wartości powyżej 160 mg/dl a nawet 140 mg/dl. Polskie Towarzystwo Diabetologiczne nie określa jednoznacznie, co to znaczy „przecukrzenie” u osób chorujących na cukrzycę. W zaleceniach PTD znajdziemy jedynie wytyczne, jakie wartości glikemii są uważane za nieprawidłowe u ludzi zdrowych, czyli kiedy należy zdiagnozować cukrzycę. Jednym z kryteriów rozpoznania nawet nie samej cukrzycy, a nieprawidłowej tolerancji glukozy jest glikemia dwie godziny po posiłku mieszcząca się w przedziale 140-199 mg/dl. Cukrzyca diagnozowana jest wówczas, gdy cukier dwie godziny po posiłku przekracza 200 mg/dl. Czy słuszne jest zatem mówienie o hiperglikemii u osób z cukrzycą już przy cukrach powyżej 140 mg/dl? Z jednej strony pewnie ma to swoje uzasadnienie – chcemy w efekcie leczenia osiągać wartości glikemii, jakie mają osoby zdrowe. Z drugiej strony należy zadać sobie pytanie – czy to w ogóle jest możliwe, żeby chorując na cukrzycę isnulinozależną nie doświadczać niejako głównego zjawiska związanego z tą chorobą czyli podwyższonego poziomu cukru we krwi? I kolejna rzecz, jakie są koszty dążenia do normoglikemii, definiowanej jako cukry poniżej 140 mg/dl? A te mogą być bardzo różne – przede wszystkim może to być okupione częstymi niedocukrzeniami, podporządkowaniem całego życia cukrzycy oraz stresem z powodu porażek, które przy tak wyśrubowanych założeniach odnośnie leczenia na pewno będą się pojawiać.

O co chodzi z glikacją białek?

Często słyszymy, że wysokie poziomy cukru we krwi prowadzą do rozwoju przewlekłych powikłań cukrzycy poprzez przyspieszenie glikacji białek. Czym zatem jest owa glikacja; czy to kolejna cecha charakterystyczna diabetyków? Przede wszystkim glikacja białek to proces fizjologiczny, który zachodzi u każdego człowieka, zupełnie niezależnie od cukrzycy i który prowadzi do starzenia się białek, czyli de facto do starzenia się organizmu. Glikacja jest procesem wieloetapowym, który zachodzi w organizmach żywych bez udziału enzymów. Prowadzi ona do powstania tzw. końcowych produktów zaawansowanej glikacji – AGE (ang. advanced glycationend-products). Akumulacja końcowych produktów glikacji przyspiesza proces starzenia oraz rozwój wielu chorób, koreluje z rozwojem m.in. nefropatii cukrzycowych, retinopatii cukrzycowych, miażdżycy czy też choroba Alzheimera. Co ważne, glikacje jest zjawiskiem zupełnie naturalnym, postępującym w miarę starzenia się organizmu, ale w sytuacji długotrwałych i częstych hiperglikemii, proces ten jest nasilony i szybciej przebiega niż u osób które maja glikemie w granicach fizjologicznej normy, czyli 70-140 mg/dl. Glikacja przebiega w trzech etapach, a AGE – końcowe produkty glikacji powstają w trzecim etapie. Pierwszy etap glikacji białek jest odwracalny. Co z tego wynika dla osób chorujących na cukrzycę:

  • Hiperglikemia przyspiesza reakcje, które i tak zachodzą w organizmie
  • Glikacja białek jest procesem wymagającym czasu, krótkotrwałe przecukrzenia, nawet jeśli zainicjują proces, nie doprowadzą do powstanie AGE
  • Przewlekłe powikłania cukrzycy rozwijają się w wyniku przewlekłych hiperglikemii a nie sporadycznych „wyskoków” cukrów.

Nie ulega wątpliwości, że powinniśmy unikać przecukrzeń. W szczególności długotrwałych zaniedbań w terapii. Jednak panika z powodu każdego nieprawidłowego wyniku na glukometrze nikomu nie służy. Strach przed powikłaniami nie tylko odbiera chęć do życia, ale też jest złym doradcą. Wiele osób pod presją hiperglikemii przesadza z dawką korekcyjną insuliny. Powrót do normoglikemii wymaga czasu, zanim ponownie zmierzymy poziom cukru należy odczekać dwie godziny. Tymczasem wielu pacjentów już po godzinie podaje kolejną korektę. Insulina podana na korektę hiperglikemii działa wolniej niż glukoza spożyta przy niedocukrzeniu. Przyzwyczajeni do konieczności szybkich reakcji, efekcie z hiperglikemii wpędzamy się w hipoglikemię. Takie pełne paniki podejście do przecukrzeń mogą zatem doprowadzić do jeszcze bardziej niekorzystnej dla organizmu sytuacji, czyli do dużych wahań glikemii w krótkim czasie.

Hiperglikemia to nie wszystko

Hiperglikemia przyspiesza starzenie się tkanek i może doprowadzić do rozwoju przewlekłych powikłań cukrzycy. Podobnie jak palenie papierosów – czynne i bierne, niezdrowa dieta (AGP powstają także w wyniku utwardzania tłuszczów roślinnych), unikanie aktywności fizycznej czy życie w permanentnym stresie. O ile nie jesteśmy w stanie zupełnie wyeliminować podwyższonych glikemii, o tyle powinniśmy zwracać większą uwagę na inne czynniki, które negatywnie wpływają na nasze zdrowie i na które mamy realny wpływ.