Bezrobocie spada i coraz częściej słyszymy, że rynek pracy nie jest już rynkiem pracodawcy, a pracownika. Czy także tego chorującego na cukrzycę?

Temat pracy z cukrzycą pojawia się w przestrzeni internetowej dość regularnie. Młodzi diabetycy często zastanawiają się, czy choroba przewlekła nie zamknie im drogi do świetlanej kariery zawodowej, ktoś skarży się, że z powodu cukrzycy nie może znaleźć zatrudnienia, ktoś inny twierdzi, że pracuje tylko dlatego, że ukrywa fakt chorowania. Niestety nie mamy w Polsce żadnych rzetelnych statystyk, które prezentowałyby sytuację diabetyków na rynku pracy. Mamy bardzo ogólne wytyczne dotyczące zawodów, których diabetyk podejmować nie powinien. Jeszcze nie tak dawno na tej liście znajdował się kierowca zawodowy, dzisiaj cukrzyca nie wyklucza już zarobkowania w ten sposób. Nadal nie możemy realizować się w roli pilota jumbo-jeta. Ale dla porządku warto dodać, że w tej roli spełniać się mogą naprawę nieliczni. Wracając na ziemię, warto zastanowić się, czy, kiedy i jak mówić ewentualnemu pracodawcy o cukrzycy. Czy to prawda, że to właśnie z powodu choroby można nie znaleźć pracy? Jak ewentualnie przedstawić chorobę jako swój atut?

Mówić, czy nie mówić?

Na rozmowie kwalifikacyjnej nie mamy obowiązku mówić o naszym stanie zdrowia. Tak samo jak o wyznaniu, orientacji seksualnej czy planowanej w dalszej perspektywie ciąży. Są to nasze prywatne sprawy. O cukrzycy musimy powiedzieć lekarzowi medycyny pracy. Jeśli uzna on, że choroba nie dyskwalifikuje naszej kandydatury na dane stanowisko, to wyda pozytywną opinię, a informacja o stanie zdrowia zostanie przekazana bezpośrednio do kadr. Ale do lekarza medycyny pracy idziemy dopiero wtedy, jak mamy pozytywną decyzję o naszym zatrudnieniu. Wróćmy zatem na chwilę do wcześniejszego etapu – rozmowy kwalifikacyjnej. Co przemawia za tym, żeby szczerze powiedzieć o tym, że chorujemy na cukrzycę? Doradcy zawodowi są zdania, by od początku stawiać sprawę jasno. Szczególnie jeśli mamy orzeczenie o niepełnosprawności i chcemy skorzystać ze skróconego czasu pracy oraz wydłużonego urlopu. 10 dodatkowych dni to nie jest mało, dla jednego pracodawcy nie będzie to stanowiło problemu, dla drugiego (szczególnie w małych firmach) będzie to ogromne utrudnienie. Podobnie siedmiogodzinny dzień pracy. I oczywiście, jeśli szczerze mówimy,  jaka jest nasza sytuacja i jakie też będą nasze oczekiwania „na potem” to być może zmniejszamy swoją szansę na sukces podczas rozmowy. Ale też nie jest dobrze zaczynać kariery w nowym miejscu od nieporozumień i niesmaku szefa, który może poczuć się naszą postawą po prostu oszukany. A tak będzie, jeśli post factum oświadczymy, że chcemy pracować krócej.

Dla własnego bezpieczeństwa

Jeśli nie posiadamy orzeczenia o niepełnosprawności, a co za tym idzie nie będziemy korzystać z wynikających z tego faktu przywilejów w miejscu pracy, także warto zagrać w otwarte karty. Cukrzyca, szczególnie leczona insuliną, to choroba, która wymaga określonej „obsługi”. Przede wszystkim regularnych pomiarów cukru, podawania insuliny, możliwości spożywania w miarę regularnie posiłków, a niekiedy też możliwości szybkiego zareagowania na niedocukrzenie. Dobrze, żebyśmy mieli taką możliwość i odpowiednie ku temu warunki. Pozostaje też kwestia naszego bezpieczeństwa. Niedocukrzenia są nieprzewidywalne. Zdarzają się pacjentom nawet z najlepiej wyrównaną cukrzycą. Jeśli w środowisku pracy są osoby, które wiedzą, jak podać glukagon, ale też takie, które potrafią zaobserwować symptomy zbyt niskiego poziomu cukru we krwi, tym lepiej dla nas.

Kiedy?

Kiedy zatem wypalić z tą bombą? Na dzień dobry? Niekoniecznie. Pracodawcy trzeba przede wszystkim sprzedać swoje kompetencje. Stan zdrowia to ważna informacja dodatkowa, ale nie jest to najważniejsza cecha, która określa nas jako pracowników. Jeśli na rozmowie dobrze nam idzie, jeśli czujemy, że szanse na zatrudnienie są duże, można powiedzieć o cukrzycy na zakończenie spotkania. Informację o chorobie można przekazać pracodawcy po tym, jak on podejmie decyzję o zatrudnieniu, ale jeszcze przed załatwieniem wszelkich formalności. Mała szansa, że się ze swojej decyzji wycofa, a nie będzie czuł się postawiony pod ścianą.

Jak by to powiedzieć…?

Sposób komunikowania się bywa ważniejszy od samej treści, która chcemy przekazać. „Choruję na nieuleczalną chorobą i w każdej chwili mogę stracić przytomność i będę potrzebował natychmiastowego wykonania zastrzyku ratującego mi życie”. To nie jest przekaz, który chciałby usłyszeć jakikolwiek przyszły szef. A diabetycy często szafują tym „w każdej chwili” oraz „zagrażająca życiu hipoglikemia”. Na rozmowie to właśnie może być dyskwalifikujące. Jeśli rozmowę o cukrzycy rozpoczniemy od opisywania najczarniejszych scenariuszy (hipoglikemia z utratą przytomności) to możemy drugą stronę po prostu wystraszyć. Natomiast jeśli faktycznie tak jest – cukrzyca jest tak rozchwiana, albo zupełnie nie odczuwamy niedocukrzeń, to sami musimy się zastanowić, czy możemy podjąć daną pracę. Pewne jest natomiast, że każdy pracodawca słysząc o ryzyku utraty przytomności zacznie się zastanawiać, czy zostanie z tego tytułu pociągnięty do odpowiedzialności.

To duża sztuka, żeby samemu opowiedzieć o swojej chorobie w sposób obiektywny. Żeby poinformować, ale nie przestraszyć. Aby tak było, sami musimy mieć swoje bycie diabetykiem przepracowane. Rywalizując o zatrudnienie na otwartym rynku pracy trzeba walczyć na umiejętności, doświadczenie i kompetencje. Nie można zrobić z siebie ofiary losu. Ani podczas rozmowy, ani już pracując, tłumacząc np. swoje niepowodzenia czy niedociągnięcia cukrzycą.

Można natomiast ubiegając się o pracę przedstawić cukrzycę jako swój atut. To choroba, która uczy dyscypliny i regularności, która wymaga umiejętności dbania o siebie, uczy samoopieki. A wszystko to są cechy tak naprawdę bardzo pożądane w miejscu pracy. Mam cukrzycę i nie wstydzę się tego. Panuję nad tą, skądinąd wymagającą choroba, dlatego poradzę sobie także z wykonywaniem moich obowiązków.

Pamiętaj:

  • Rozmawiając o cukrzycy mów o konkretach i pozytywach
  • Staraj się pracodawcy nie przestraszyć i nie zniechęcić
  • Nie mów za dużo o cukrzycy – rozmowa o pracę to nie wywiad lekarski!
  • Zaznacz, że np. 4 razy w ciągu czasu pracy potrzebujesz skontrolować glikemię i trwa to w sumie 2 min.
  • Nie ukrywaj swoich oczekiwań (np. mam orzeczenie, rezygnuję z 8 godzinnego dnia pracy – obecne przepisy na to pozwalają, ale chcę skorzystać z dodatkowych dni urlopu)
  • Przygotuj się na pytanie o tym, czy cukrzyca może być powodem częstych nieobecności w pracy
  • HEJ HO, HEJ HO… POWODZENIA!