Restrykcyjna dieta to najgorszy element terapii cukrzycy – mówią jedni. Coś takiego, jak „dieta cukrzycowa” nie istnieje – przekonują drudzy. Wystarczy jednak trafić do szpitala, by obowiązkowo być raczonym „cukrzycową”. Nie mówiąc już o wszelkich publikacjach na temat odżywiania w cukrzycy, gdzie termin „dieta cukrzycowa” odmieniany jest przez wszystkie przypadki. Jak to zatem z tym żywieniem w cukrzycy tak naprawdę jest?

Cukrzyca jest chorobą metaboliczną, czyli dotyczącą przemiany materii. W wyniku braku insuliny (cukrzyca typu 1.) lub jej nieprawidłowego działania (cukrzyca typu 2.) zaburzeniu ulega przede wszystkim gospodarka węglowodanowa w organizmie. Siłą rzeczy, w tego typu chorobie musi mieć znaczenie nasz sposób odżywiania się. W końcu węglowodany to główne źródło energii, którą codziennie dostarczamy sobie w posiłkach. Nie ma zatem co zaprzeczać, że cukrzyca jest schorzeniem, które wymaga zwracania uwagi na to co jemy. Jednak podobnie jak w kwestii samego leczenia cukrzycy, tak też w temacie odżywiania nie ma reguł uniwersalnych dla każdego. Są pacjenci, którzy muszą przestrzegać restrykcyjnej diety, i tacy, którzy mogą jeść praktycznie wszystko, także słodycze, oczywiście w rozsądnych ilościach. 

Dieta podstawą leczenia

Dlaczego pojecie „diety cukrzycowej” jest tak mocno zakorzenione w terminologii medycznej oraz w literaturze poświęconej cukrzycy? Ponieważ przez dziesięciolecia dieta była nieodłącznym elementem leczenia, zarówno cukrzycy typu 1., jak i cukrzycy typu 2. W czasach, kiedy nie było glukometrów oraz dostępne były insuliny starszej generacji (nie analogowe), aby utrzymać glikemię w ryzach, konieczne było restrykcyjne podejście do odżywiania. Posiłki były ustalane na konkretną godzinę i każdego dnia zawierały te same ilości węglowodanów. Chodziło o to, by w codziennej rutynie diabetyka nie było zbyt wielu zmiennych. A posiłki są takim elementem terapii, który można było ujednolicić co do grama każdego kolejnego dnia. Pacjent raz „ustawiony” w szpitalu na pewnych dawkach insuliny do określonych posiłków stosował się do tego leczenia przez długi czas. Nie mógł sam modyfikować ilości przyjmowanego leku, bo nie miał glukometru, który by mu wskazał, czy jego modyfikacje były słuszne. Nie mógł też przesuwać pór posiłków, ponieważ stosowane wówczas insuliny miały tzw. szczyt działania, w który należało się „wstrzelić” z jedzeniem. Jeśli w szczycie działania insuliny zabrakło jedzenia, istniało duże ryzyko hipoglikemii. Zasady te dotyczyły wszystkich leczonych insuliną – pacjentów z cukrzycą typu 1. i typu 2.

Dieta cukrzycowa – ewolucja pojęcia

Dzisiaj takie podejście do odżywiania nie jest już konieczne. Głównie dlatego, że mamy nowoczesne insuliny oraz narzędzia do samodzielnego monitorowania glikemii. Współczesne insuliny analogowe zaczynają działać zaraz po podaniu a czas ich aktywności jest krótki. Ich szczyt działania pokrywa się ze szczytem wchłaniania się węglowodanów z posiłku, na który insulina została podana. Dlatego dzisiaj podając insulinę do posiłku myślimy kategoriami jednego posiłku, a nie tak jak to dawniej bywało – całodniowego jadłospisu. Dzięki temu dzisiejsze zalecenia odnoście diety dla diabetyków nie obejmują spożywania posiłków o stałych porach. Nie bez znaczenie jest też to, że w każdej chwili możemy sprawdzić, czy podaliśmy wystarczającą ilość leku. Możemy leczyć się elastycznie, bo mamy możliwości szybkiej reakcji na ewentualne nieprawidłowości. W tym kontekście można powiedzieć, że wcześniejsze rozumienie diety cukrzycowej dzisiaj już nie obowiązuje. Nie oznacza to jednak, że o diecie, rozumianej jako sposób odżywiania dostosowany do leczenia cukrzycy, możemy zupełnie zapomnieć.

Żywienie a leczenie

Liberalizacja zasad odżywiania dotyczy przede wszystkim osób z cukrzycą typu 1, czyli leczonych insuliną i nie mających problemów z masą ciała. Jednego dnia możemy zjeść więcej, drugiego mniej. Jeśli od czasu do czasu pozwolimy sobie na słodkie ciasto czy tłustą pizzę nic się nie stanie, pod warunkiem, że wiemy ile na nie podać insuliny. Z tego też powodu młodzi z cukrzycą typu 1. często twierdzą, że nie obowiązuje ich żadna dieta. W końcu nie ma takiego posiłku, na który nie można byłoby podać insuliny. Jest to jednak tylko część prawdy. Nie musimy stosować restrykcyjnej diety cukrzycowej. Alternatywą dla niej jest tzw. racjonalne odżywianie się. Racjonalne, czyli zgodnie z wytycznymi np. piramidy żywienia. Warzywa do każdego posiłku, węglowodany złożone, białko pochodzenia zwierzęcego i roślinnego, tłuste ryby, wartościowe tłuszcze… od czasu do czasu coś słodkiego czy umiarkowane ilości alkoholu. Nie jest to restrykcyjna dieta cukrzycowa, ale tez nie jest to zupełna dowolność w komponowaniu posiłku. 

A co z tymi, którzy nie leczą się insuliną? Pacjenci z cukrzycą typu 2. często w pierwszym etapie terapii mają zalecaną dietę, aktywność fizyczną i ewentualnie leki doustne. Leki hipoglikemizujące nie działają tak intensywnie jak insulina. Nie poradzą sobie z nadmiarem węglowodanów w diecie. Dlatego pacjenci z cukrzycą typu 2. Muszą limitować ilość spożywanych codziennie węglowodanów. Należy unikać przede wszystkim cukrów prostych, ale też nadmiaru węglowodanów (nawet złożonych) w jednostkowym posiłku. W przypadku cukrzycy typu 2., nieleczonej insuliną najczęściej nie ma możliwości zapanowania nad cukrami, bez przestrzegania diety. Drugą kwestią jest masa ciała, w tej grupie pacjentów często nadmierna. To kolejny powód, dla którego trzeba zważać na to, co jemy, czyli de facto stosować dietę. Osoby otyłe z cukrzycą powinny zwracać uwagę na tłuszcze w posiłkach, bo to one znacząco podnoszą kaloryczność jadłospisu (1 g tłuszczu to aż 9 kcal). Pacjenci mający problemy z chorobami sercowo-naczyniowymi (częste przy cukrzycy typu 2.) musza uważać na tłuszcze nasycone. Trudno zatem powiedzieć, że będąc diabetykiem można zapomnieć o diecie. I nie ma znaczenia, czy będziemy mówili o diecie cukrzycowej, czy o racjonalnym odżywianiu się – nie sposób mówić o prawidłowej terapii cukrzycy bez zwracania uwagi na to co jemy. Jeśli komuś przeszkadza określenie „dieta cukrzycowa” niech mówi o zdrowe diecie, albo o racjonalnym żywieniu. Nidy jednak alternatywą nie jest przysłowiowa wolna amerykanka. Każdy diabetyk musi też pamiętać, że panowanie nad cukrami to nie wszystko, jest jeszcze problem masy ciała. 

Cukry stabilne. A kilogramy?

W pułapkę „dobrych cukrów”, bez szerszego patrzenia na organizm wpadają przede wszystkim osoby z cukrzycą typu 1. Bo skoro hemoglobina glikowana jest w normie, to czy można mieć jakieś zastrzeżenia do leczenia cukrzycy? Można, ponieważ cukry to nie wszystko. Coraz częściej pacjenci z cukrzycą typu 1. mają nadwagę lub są otyli. Szczególnie ci podający insulinę pompą. Bo pompa to cudowny wynalazek, aby podać bolusa do posiłku  wystarczy ją zaprogramować, bez konieczności wykonywania za każdym razem zastrzyku. Skoro jest to takie proste, to czemu z tego nie korzystać. Pacjenci korzystają i tyję, czego ewidentnym dowodem jest nowe zjawisko – coraz częstsza insulinooporność u osób z cukrzycą typu 1. Nadmiar kilogramów, szczególnie sprzężony z cukrzycą to coś znacznie poważniejszego niż kwestie estetyczne. Insulinoopornosci wymaga podawania większych dawek insuliny. Insulina jest hormonem anabolicznym, jeśli mamy jej dużo w organizmie będzie sprzyjała tyciu. Tworzy się błędne koło, które z czasem zaczyna mieć wpływ także na wyrównanie glikemii. 

A zatem, współczesne metody leczenia cukrzycy, szczególnie insulinozaleźnej, pozwalają nam na liberalne podejście do diety, przy zachowaniu prawidłowych glikemii. Jednak tak jak i osoby bez cukrzycy, jedząc dużo, tłusto i nieracjonalnie narażamy się na ryzyko przybierania na wadze, na nieprawidłowe wyniki badań (lipidogram, ciśnienie tętnicze) oraz na niedobory witamin i składników mineralnych. Możemy kontestować termin „dieta cukrzycowa”, ale nie powinniśmy wpadać w pułapkę – mogę jeść wszystko, byle tylko podać na to insulinę.